Lana Del Rey po raz kolejny zaskakuje fanów, tym razem zanurzając się w surowych dźwiękach amerykańskiego południa. Jej najnowszy album, zatytułowany Lasso, to odważny krok w stronę klasycznego country, który jednocześnie zachowuje melancholijny sznyt znany z jej poprzednich dokonań. Czy ta stylistyczna wolta okazała się sukcesem, czy może jedynie chwilowym kaprysem? Sprawdź, co warto wiedzieć o tej wyjątkowej premierze i jak artystka poradziła sobie z nowym wyzwaniem.
Droga, którą przeszła Elizabeth Grant od czasów debiutanckiego "Born to Die", jest fascynującym studium dekonstrukcji amerykańskiego snu. Choć początkowo kojarzona z estetyką "Hollywood Sadcore", artystka od lat systematycznie przemycała do swojej twórczości elementy folku i americany. Już na płytach takich jak "Chemtrails Over the Country Club" czy "Blue Banisters" można było usłyszeć echa Nashville, jednak to właśnie Lasso stanowi pełnoprawne i świadome wejście w ten gatunek. Decyzja o nagraniu płyty country nie była nagłym impulsem, lecz naturalnym następstwem fascynacji tradycyjnym instrumentarium i opowiadaniem historii w sposób surowy, niemal literacki. Lana Del Rey od zawsze budowała swoją tożsamość wokół nostalgii za dawną Ameryką, a muzyka country jest przecież fundamentem tamtejszej kultury muzycznej.
Współczesna scena pop coraz chętniej zerka w stronę południowych stanów, co widać po ostatnich dokonaniach największych gwiazd estrady. Jednak w przypadku Lany nie mamy do czynienia z próbą podpięcia się pod trend, lecz z głęboką analizą gatunku. Artystka rezygnuje z bogatych, orkiestrowych aranżacji na rzecz oszczędnych dźwięków gitary akustycznej, banjo oraz charakterystycznej gitary hawajskiej (pedal steel). Ta zmiana pozwala jej głosowi wybrzmieć w zupełnie nowym kontekście – mniej tu sennego pogłosu, a więcej bezpośredniości i emocjonalnej nagości. Muzyka country w jej wydaniu nie jest radosnym przygrywaniem do tańca, lecz raczej ścieżką dźwiękową do samotnej podróży przez bezdroża Arkansas czy Missisipi, co idealnie wpisuje się w jej dotychczasowy wizerunek "dziewczyny z sąsiedztwa", która widziała zbyt wiele.
Analizując zawartość muzyczną tego wydawnictwa, trudno nie odnieść wrażenia, że mamy do czynienia z jednym z najbardziej spójnych projektów w karierze artystki. Lasso to zbiór utworów, które celebrują prostotę formy, nie rezygnując przy tym z charakterystycznej dla Lany głębi. Otwierające album kompozycje wprowadzają słuchacza w duszny, południowy klimat, gdzie czas płynie wolniej, a każda wyśpiewana fraza ma swoją wagę. Recenzja albumu musi podkreślić, że artystka nie próbuje na siłę udawać gwiazdy Nashville; ona raczej adaptuje country do swojego unikalnego świata, tworząc hybrydę, którą można by nazwać "gothic country" lub "dreamy americana". Nowa płyta jest dowodem na to, że Lana potrafi zachować autentyczność nawet wtedy, gdy całkowicie zmienia dekoracje, w których się porusza.
Za produkcję większości materiału ponownie odpowiada Jack Antonoff, co dla wielu fanów było sygnałem, że brzmienie będzie dopracowane w najmniejszym szczególe. Antonoff, znany z umiejętności wydobywania z artystów ich najbardziej intymnych emocji, tym razem postawił na organiczność. W procesie tworzenia Lasso brało udział wielu muzyków sesyjnych specjalizujących się w tradycyjnych instrumentach, co nadało całości niezbędnego autentyzmu. Na płycie pojawiają się również goście, którzy dopełniają wizję Lany – od legendarnych postaci sceny country po nowoczesnych twórców alternatywnych. Te kolaboracje nie są jedynie zabiegiem marketingowym, lecz realnym dialogiem między różnymi pokoleniami i stylami muzycznymi, co sprawia, że nowa płyta zyskuje dodatkowy wymiar artystyczny.
Teksty na nowym albumie to powrót do korzeni pisarstwa konfesyjnego, z którego słynie Lana Del Rey. Tym razem jednak artystka porzuca wielkomiejskie neony Los Angeles na rzecz zakurzonych dróg i małych miasteczek. W jej tekstach pojawiają się motywy odkupienia, wiary, trudnej miłości oraz poszukiwania spokoju w świecie, który pędzi zbyt szybko. Muzyka country zawsze stała opowieściami o zwykłych ludziach i ich codziennych zmaganiach, a Lana doskonale odnajduje się w roli obserwatorki tych mikrohistorii. Jej liryka stała się bardziej dosłowna, mniej metaforyczna, co paradoksalnie dodaje jej utworom jeszcze większej siły rażenia. Słuchając Lasso, mamy wrażenie, że czytamy pamiętnik kogoś, kto w końcu odnalazł swoje miejsce na ziemi, nawet jeśli jest to miejsce pełne melancholii.
Warto zwrócić uwagę na konkretne symbole, które przewijają się przez całe wydawnictwo:
Interpretacja country przez Lanę Del Rey jest daleka od stereotypowych wyobrażeń o tym gatunku. Artystka unika kiczowatych rozwiązań, skupiając się na jego mroczniejszej, bardziej introspektywnej stronie. W kontekście globalnych trendów, gdzie artyści tacy jak Beyoncé czy Post Malone również eksperymentują z tym stylem, Lasso wyróżnia się brakiem chęci przypodobania się masowemu odbiorcy radiowemu. To album wymagający, momentami powolny, ale niezwykle satysfakcjonujący przy bliższym poznaniu. Lana Del Rey udowadnia, że country to nie tylko kapelusze i kowbojki, ale przede wszystkim stan ducha i specyficzna wrażliwość na dźwięk i słowo. Dzięki temu muzyka country zyskuje nową grupę odbiorców, którzy wcześniej mogli podchodzić do niej z dystansem.
Zestawiając Lasso z takimi dziełami jak "Norman Fucking Rockwell!", widać wyraźną zmianę w podejściu do kompozycji. O ile poprzednie płyty opierały się na bogatych teksturach i filmowej atmosferze, o tyle nowa produkcja stawia na surowość. Można odnieść wrażenie, że artystka zdejmuje kolejne warstwy makijażu, pokazując się słuchaczom w najbardziej naturalnej formie. W relacji do "Did You Know That There's a Tunnel Under Ocean Blvd", nowy album jest mniej chaotyczny i bardziej skoncentrowany na jednym, konkretnym nurcie. To dojrzałe dzieło artystki, która nie musi już niczego udowadniać i może pozwolić sobie na pełną swobodę twórczą, nawet jeśli oznacza to pójście pod prąd oczekiwaniom rynku muzycznego.
Pierwsze opinie po premierze wskazują na to, że recenzja albumu w większości prestiżowych magazynów muzycznych będzie oscylować wokół bardzo wysokich not. Krytycy chwalą odwagę w eksplorowaniu nowych rejonów oraz niespotykaną dotąd w twórczości Lany dyscyplinę wokalną. Choć niektórzy ortodoksyjni fani country mogą kręcić nosami na "indie" naleciałości, większość branży uznaje Lasso za powiew świeżości. Pod względem komercyjnym nowa płyta radzi sobie nadspodziewanie dobrze, debiutując na wysokich miejscach list sprzedaży w USA i Europie. Sukces ten pokazuje, że marka, jaką wypracowała sobie artystka, pozwala jej na bezpieczne eksperymenty, które i tak znajdą szerokie grono odbiorców gotowych podążyć za jej wizją.
Pytanie o to, czy Lasso przebije popularnością kultowe już albumy artystki, pozostaje otwarte, jednak pod względem artystycznym jest to z pewnością jeden z jej najciekawszych projektów. Płyta ta zamyka pewien etap poszukiwań i otwiera zupełnie nowy rozdział, w którym Lana czuje się pewnie jako dojrzała autorka tekstów i kompozytorka. Dla wielu słuchaczy może to być najważniejsze wydawnictwo roku, definiujące na nowo granice między popem a muzyką alternatywną i tradycyjną. Bez względu na ostateczne rankingi, Lana Del Rey po raz kolejny udowodniła, że jest jedną z najważniejszych postaci współczesnej kultury popularnej, potrafiącą z wdziękiem i klasą redefiniować gatunki muzyczne.
Odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania dotyczące albumu Lasso Lany Del Rey.
Tak, artystka potwierdziła, że Lasso jest jej pierwszym pełnoprawnym projektem country, choć zawiera on elementy charakterystyczne dla jej dotychczasowego stylu indie pop. Brzmienie opiera się na tradycyjnych instrumentach, takich jak pedal steel, banjo i gitary akustyczne.
Głównym producentem albumu jest Jack Antonoff, który współpracuje z artystką od wielu lat. Na płycie pojawiają się również gościnne występy muzyków związanych ze sceną Nashville, co miało zapewnić autentyczność brzmienia country.
Lana Del Rey skupia się na tematyce amerykańskiego południa, poruszając wątki nostalgii, duchowości, rodziny oraz poszukiwania spokoju z dala od wielkomiejskiego zgiełku. Teksty są bardziej bezpośrednie i narracyjne niż na jej poprzednich, bardziej onirycznych wydawnictwach.