Marka Pixar od lat kojarzy się z najwyższą jakością animacji oraz emocjonalnymi historiami, które docierają zarówno do młodszych, jak i starszych widzów. "Uniwersytet Potworny" stanowi prequel kultowego "Potwory i spółka", oferując nam wgląd w przeszłość Mike'a Wazowskiego (Billy Crystal) i Jamesa P. Sullivana, znanego jako Sulley (John Goodman).
Fabuła filmu koncentruje się na latach studenckich głównych bohaterów, którzy poznają się na tytułowym Uniwersytecie Potwornym. Mike jest ambitnym, choć mało strasznym studentem, który marzy o karierze w branży straszenia. Z kolei Sulley, pochodzący z rodziny o długiej tradycji straszenia, jest naturalnie utalentowany, ale leniwy. Ich relacja przechodzi przez różne fazy – od rywalizacji po prawdziwą przyjaźń.
Jednym z najbardziej udanych elementów filmu jest głosowa obsada aktorska. Billy Crystal ponownie zachwyca jako Mike, nadając mu charakterystyczny humor i energię. John Goodman jako Sulley perfekcyjnie balansuje między beztroską a odpowiedzialnością. Steve Buscemi powraca jako Randy Boggs, dodając postaci warstwy złożoności. Helen Mirren w roli dziekana Hardscrabble to prawdziwa perełka – jej głos dodaje postaci grozy i autorytetu.
Wizualnie film spełnia najwyższe standardy Pixara. Kampus uniwersytetu tętni życiem i szczegółami, które cieszą oko zarówno dzieci, jak i dorosłych. Animacja jest płynna i pełna wyrazu, co czyni każdy kadr przyjemnym do oglądania.
Jednakże "Uniwersytet Potworny" nie unika kilku klisz typowych dla filmów o amerykańskich uczelniach – rywalizacja drużynowa, imprezy studenckie czy końcowy konkurs straszenia są przewidywalne. Niemniej jednak film nadrabia te braki humorem oraz dobrze rozwiniętymi postaciami.
Dla fanów oryginalnego "Potwory i spółka", ten prequel to nostalgiczna podróż w czasie oraz okazja do zobaczenia ulubionych bohaterów w nowym świetle. Dla nowych widzów – solidna dawka rozrywki z przesłaniem o wartości przyjaźni i współpracy.