Inhumans, znani w Polsce pod tym samym tytułem, to produkcja z 2017 roku, która miała aspiracje do stworzenia nowego rozdziału w uniwersum Marvela. Niestety, mimo obiecujących założeń, film nie spełnił oczekiwań zarówno krytyków, jak i widzów.
W głównych rolach wystąpili Anson Mount jako Black Bolt, Serinda Swan jako Medusa oraz Ken Leung jako Karnak. Obsada była jednym z jaśniejszych punktów tej produkcji, szczególnie wyróżnia się Mount w roli króla Attilanu. Jego kreacja niemówiącego bohatera była wyzwaniem aktorskim, któremu sprostał z godnością. Swan jako Medusa również przyciąga uwagę, choć jej postać często wydaje się być niewykorzystana.
Fabuła skupia się na rodzinie królewskiej Inhumans, która zostaje zmuszona do opuszczenia swojego domu na Księżycu i odnalezienia się na Ziemi. Niestety, scenariusz jest pełen dziur i niekonsekwencji fabularnych. Wielu widzów poczuło się zawiedzionych uproszczonymi rozwiązaniami i brakiem głębi postaci.
Wizualnie film prezentuje się przeciętnie. Efekty specjalne są nierówne – momentami zachwycają detalami, innym razem rażą sztucznością. Scenografia i kostiumy również pozostawiają wiele do życzenia, co jest bolesne zwłaszcza w kontekście innych produkcji Marvela.
Muzyka skomponowana przez Seana Callery'ego dodaje pewnego uroku niektórym scenom, jednak nie ratuje całościowego odbioru filmu.
Inhumans miał potencjał na bycie kolejnym hitowym wpisem w katalogu Marvela, jednak brak spójności narracyjnej i techniczne niedociągnięcia sprawiły, że stał się raczej ciekawostką niż obowiązkową pozycją dla fanów komiksowych adaptacji.